31 marca 2018

patologia, szatanistyka i okulistyka


Święta, magiczny czas, kiedy Zbyszkowi przypomina się, że odkurzacz nie jest diabolicznym narzędziem Marzeny do wytwarzania dodatkowego w lato ciepła i przenikliwie drażniącego dźwięku. Okna nabierają dawnego blasku, znanego z poprzednich uroczystości spędzanych w rodzinnym gronie. Łukasz i Kamila nie mogą doczekać się świątecznej wyżerki, a kiedy nikt nie widzi Krystian zajada się już od tygodnia słodyczami, które miały starczyć dla wszystkich jak już pozamykają te cholerne sklepy.

Większość z nas zaczyna zauważać "sztuczność" tego okresu. Głośno buntujemy się przeciwko choince stawianej w centrum handlowym już w połowie października i słomianemu zajączkowi stawianemu na rynku miasta. Narzekamy i jednocześnie śmiejemy się, że "Jezusek sprawdzi czy na pewno umyłeś dla niego szyby", ale zaraz potem i tak dwa razy do roku w większości gospodarstw domowych przed świętami obrzęd ten jest sprawowany.

Dlaczego to robimy?

"Bo Jolka, ta no Wyciszewska to ma jutro przyjść na kawę. Będzie widziała.", "Bo ta wredna Kaczorowska, co mieszka na przeciwko to wczoraj myła. Ona do Kozielewskiej chodzi co tydzień i już się nasłuchałam. Że patologia, szatanistyka i okulistyka."

Czy zdajesz sobie sprawę z tego jak duży wpływ ma na Ciebie / na nas oddziaływanie społeczeństwa? O ile niby powszechnie wiadomo, że dla własnego zdrowia zdaniem sąsiada nie ma co się przejmować, to chyba nie do końca wiemy, jak bardzo jesteśmy przystosowani do naśladowania zachowań innych, a jednocześnie jak ważną rolę pełni ta skłonność w naszym życiu.

Czym jest dzieciństwo, jeśli nie okresem małpowania?

Jedną z przyczyn podnoszenia się dziecka do pionu, czy prób chodzenia na dwóch nogach są rodzice poruszający się właśnie w taki sposób. Wesołe gaworzenie niemowląt jest próbą naśladowania codziennych rozmów, których niemalże bez ustanku są świadkami. Pokazując bobasowi język istnieje duże prawdopodobieństwo, że odwdzięczy się tym samym.
Samo naśladowanie bardzo usprawnia nam życie, ponieważ z jednej strony ułatwia decyzje typu "który proszek kupić" (nie ma akurat niemieckiego, bo wiadomka, że najlepszy) no to bierzemy ten, który ma mama albo koleżanka z pracy. Z drugiej strony pozbawia nas konieczności rozmyślań nad tym, czy powinniśmy jeść piasek - przecież nikt tego nie robi, no to pewnie nie ma to sensu.
Jest to jeden aspekt oddziaływania społecznego. Dodajmy do tego cukier, słodkości, różne śliczności i to czym tak bardzo się przecież brzydzimy, czyli opinię sąsiada. Voilà, Marzena myje okna, a Zbyszek odkurza dywany.

O ile nasz przyjaciel potrafi zrozumieć i nawet nie spojrzy na to, że gdzieś zbiór pajęczyn mógłby stać się obiektem zainteresowania pobliskiego koła miłośników terrarystyki i pajęczaków, to już znajomy z pracy, z którym chcemy nawiązać bliższą znajomość (bo tak) może przecież zauważyć to i tamto (a o nie daj jeżu przyjdzie z żoną chorującą na arachnofobię).

Oczywiście, że część ludzi uważa to za dobry moment na sprzątanie. Przecież wiosna, okna i tak wypada umyć chociaż raz na jakiś czas. Ok. W takim razie po co robisz to w grudniu, kiedy na dworze -15, a ilość światła jaka wpada do mieszkania (nawet przez czyste szyby) nie wystarcza do przejścia przez korytarz nie potykając się o narzędzia Zbyszka i Marzeny.

Ok, posprzątaliśmy, teraz zaprośmy na scenę ludzi. 

Święta to czas spotkania z rodziną i najbliższymi. I co z tego? Czasami nasza chęć do przebywania w gronie rodziny kończy się na historii dziadka z jego czasów młodości, raz na pytaniach "a kiedy w końcu Ty sobie kogoś znajdziesz", a kiedy indziej na pierwszym przekleństwie. Niestety nie potrafimy docenić tego czasu. Nie potrafimy wyciągać małych, dobrych rzeczy z tego całego zamieszania.

Ale dlaczego?

Przecież robimy to codziennie. Setki, jeśli nie tysiące razy siadając przed komputerem, czy to biorąc do ręki telefon przeglądamy internet w poszukiwaniu odrobiny szczęścia. Kolorowego kotka, uśmiechniętego pieska albo informacji, że komuś akurat zepsuł się telefon. Naszą codziennością stało się wyszukiwanie odrobiny radości w mediach społecznościowych i innych wirtualnych miejscach, a nie potrafimy tego zrobić w realnym świecie. 
Przymrużyć oka na głupie wybryki rodzeństwa czy humorki rodziców. Może akurat dzięki temu uda nam się wrócić po świętach z uśmiechem na twarzy i energią na sprzątanie przed kolejną uroczystością? 

Nie przejmuj się tym, że coś nie wyszło. Uśmiechnij się i bądź.

daniel

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Ślimaki przypominają, że zabrania się kopiowania wszelkich treści bez wcześniejszego porozumienia z Daniel Fojcik