Wakacje, wakacje i po wakacjach.
Rozpoczął się dumny wrzesień i wszytko co się z tym wiąże. Całe miliony większych i mniejszych stópek wyruszyło w marsz. Ich celem były 4 ściany wypełnione po brzegi biurkami oczyszczonymi z gum, krzesłami przygotowanymi na kolejne pokolenie bujaczy, mądrymi słowami i innymi stopami. Od wszystkich stóp bił swąd radości i nieskończonej ilości pomysłów na wagary.
Lekcja i do tyłu!
Ruszyła machina wtłaczająca mniej i bardziej potrzebne informacje do muskuf nieświadomych całego procederu stóp. Razem z jej startem wybuchła wojna na miny i groźne słowa o ławki znajdujące się z samego tyłu. Ale jak powszechnie wiadomo, tam
Przerwa
Nie byłem już dawno w podstawówce, dlatego nie mogę powiedzieć jak jest teraz. Mogę się za to pochwalić, że jestem dzieckiem neo i pokemonów. Pięć minut wolności od zajęć według nauczycieli spędzaliśmy trochę nielegalnie. Do dziś nie wiem dlaczego gra w pokemony była karana prawie jak głośne rzucanie pupami na korytarzu, a przecież poza tym, że korytarz z kilkoma grupkami siedzącymi na ziemi zmieniał się w swego rodzaju kasyno, gdzie żetonowy hazard kwitł aż miło - nic złego nie robiliśmy. Grupka ludzi, która zbierała się przy grze z wielką pulą pokemonów do zdobycia potrafiła liczyć kilkanaście osób, co znacznie utrudniało belfrom infiltrację. Grupka ta razem z pokemonami rozpływała się w powietrzu z dźwiękiem dzwonka, tylko po to aby spotkać się w tym samym miejscu za następne 45 lat.
Byłem tym grzecznym i ostatnim
W trakcie lekcji bujanie się na krześle było jednym z ciekawszych zajęć zaraz po, a nie to było jednak najciekawsze zajęcie. Kiedy inne stopy rozpierała energia, ja siedziałem zawsze spokojnie. Musi przecież być jakaś czarna owca... Na wf'ie zawsze byłem wybierany no końcu, ale to pewnie przez to, że nie miałem super zacięcia do sportów. Jeżeli chodzi o wysiłek fizyczny, to zawsze preferowałem wspinanie się na drzewa i jedzenie. Niestety, tego w szkole nie uczono i nie oceniano. Głupie bieganie tam i z powrotem również nie było moją ulubioną dyscypliną. Dobiegałem na metę jako jeden z ostatnich tłumacząc sobie to zjawisko posiadaniem krótkich raciczek. Do szczęścia nie potrzebowałem wiele, a za zestaw hepimil oddałbym wątrobę. Dzisiaj strasznie bym tego żałował.
I znowu przerwa
Zastanawia mnie jak przerwy wyglądają dzisiaj. Czy jest to pogrom nauczycieli przez dzieci chorujące na zespół niespokojnych stóp, czy raczej chwila kontaktu zombie podpierających ściany z internetami. Jakoś łatwiej mi wyobrazić sobie usytuowane w randomowych pozycjach stopy pochylone nad telefonami i tabletami. Drugie pytanie jest takie, czy oni oglądają tam pornuchy, dziewczyny, czy po prostu odświeżają co sekundę ściankę na fejsie, bo może jakiś fejm coś wrzuci. Troszkę to przykre, że pierwszy kontakt wzrokowy z dziewczyną łapie się na zdjęciu, a nie w realu przy nabiale, ale taki mamy klimat i takie mamy stopy.
Kolejny dzwonek. Kolejny wykład o tym jak to się źle zachowują. Kolejne nudne słowa. Kolejna nieumiejętna próba nauczenia stopy czegokolwiek.
Później tylko się dziwić, że z kreatywnych dzieci powstają stopy chodzące do pracy, drapiące się po pupie, wracające do domu i drapiące się po dupie.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz