Matka
jak zwykle pewna swych przekonań. Ojciec jak zwykle wypowiada się półżartem,
czego nigdy do końca nie była w stanie zrozumieć. Odpowiedź na pytanie „Czy
mogę wyjść z przyjaciółkami na dyskotekę?” brzmiąca zawsze „O tak córciu, tylko
zamknij za sobą drzwi” oznaczała „Jasne, jeszcze pewnie chcesz 100 zł na
taksówkę, alkohol i trawę” albo „Idź, tylko zgaś światło i zamknij za sobą
drzwi”. Doceniła ich jednak, bo na chwilę obecną tylko oni pamiętali, a to w
końcu jej wielka rocznica…
Tak jak istnieje różnica między byciem kobietą albo mężczyzną, tak samo trunki
produkowane przez ojca były albo wyśmienite albo nadawały się jako dodatek do
płynu do szyb, na którym nie napisano „z alkoholem”. Oczywiście w jednym i
drugim przypadku można odnaleźć osobniki/produkty "pośrednie" z natury - rzadko,
a mieszanie alkoholi chyba nikomu jeszcze na nic dobrego nie wyszło. Otworzyła
butelkę i po pierwszym wdechu oparów ów napoju wyskokowego zrozumiała, że
kochający papcio nie chciał, żeby to wypiła. Odłożyła do barku na wypadek
jakiejkolwiek nakrapianej procentami imprezy, na której zabraknie alkoholu i
będzie potrzebne cokolwiek co drażni gardło i skutecznie dobije
najwytrwalszych.
Miała już tylko nieco ponad 3 godziny na przyjście Gabrysi, a paznokcie
niepomalowane, makijaż niezrobiony, włosy nieułożone, ubrania niewybrane, więc
też niezałożone, buty i torebka w takim razie również
niedopasowane, dodatki niewybrane. Jedyne zadania, przy których w myślach mogła
sobie postawić „ptaszka” to kąpiel i depilacja.
Przestał padać deszcz. Podekscytowana tym faktem ochoczo wstała z kanapy. Przegalopowała do łazienki i wzięła wyzywający, czerwony
lakier. Biegnąc z powrotem zahaczyła rękawem swojej ulubionej koszulki o klamkę
wewnętrznej strony lekko uchylonych drzwi łazienki. Upadając na kolana zrobiła
prawie piruet i uderzyła się nosem o ich zewnętrzną stronę. W międzyczasie dało
się słyszeć odgłos rozpruwanego materiału. Niezdarność Puchatka w połączeniu z
delikatnym stanem upojenia i szybkością Tygryska skończyła się prawie ceremonialnym
potokiem krwi. Niby nic poważnego się nie stało, ale krew cieknąca z nosa to
czynnik znacznie utrudniający wykonywanie maskarady. Nie miała czasu, więc poradziła
sobie z tym problemem tamponami.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz