Po tak
wyczerpującym poranku nadeszła pora na gorącą kąpiel zmywającą nie tylko brudy
z najgłębszych zakamarków ciała, ale również złe nastawienie z otchłani umysłu.
Stary kurek zaskrzypiał głośno i gorąca woda zaczęła powoli wypełniać wannę.
Kilkanaście kuleczek zapachowych, których pochodzenia nie była w stanie
określić wrzuciła do wody z razem drobnymi kolczykami, wrzuconymi do pojemniczka
na kulki w stanie nieświadomości dzień wcześniej. Jeden udało się uratować,
jednak drugiego nie potrafiła już zlokalizować. Zrezygnowana siedząc na wannie
chwyciła przemoczoną podkoszulkę. Zdjęła ją niepłynnym ruchem zahaczając się na podbródku i ujawniając to, co wcześniej było widoczne jakby przez mgłę. Mokre ubrania nie
lubią współpracować z ludźmi. Łapiąc jednocześnie za koronkowe, śnieżnobiałe
figi i luźne, szare, dresowe spodnie uniosła się na parę centymetrów i opuściła je do
poziomu kolan. Rozpoczął się pięciominutowy proces, którego seria składa się z bezwiednego
przytrzymywania nogawki nogi numer 1 stopą nogi numer 2, unosząc w tym czasie
nogę o numerze 1 i powtórzeniu ze zmianą numerów. Stanęła przed lustrem sięgającym od podłogi do sufitu. Przeciwniczką zakupu tak dużego "zwierciadła" była mama:
„przeglądając się w nim za każdym razem będziesz narzekać, a
czego oczy nie widzą tego sercu nie żal”.
Wciągnęła i tak płaski brzuch. Wypięła
klatkę piersiową w przód, a pośladki w tył. Stanęła na palcach. Odwróciła się o
90 stopni.
- Mamo nie miałaś racji.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz