Ranek. Chłodny wiatr przeplatający się z ulewnym deszczem
skutecznie anulował wszystkie plany związane ze spacerem lub jakąkolwiek
aktywnością na świeżym powietrzu, np. seksem. Dwudziestoletnia drobinka pod
parasolem, który ledwo potrafiła utrzymać zamarzniętymi rękoma, starała się
ukryć przemoknięte włosy. Dziadek powiedziałby jej „włóż czapkę”, babcia „załóż
rękawiczki”, mama ubierz „płaszcz”, a kolega? Kolega powiedziałby napij się
wódki, ona Cię rozgrzeje, uzdrowi i sprawi, że zapomnisz nawet o deszczu. Jak
łatwo się domyślić, dorosła kobieta skorzystała z rady koleżanki „musisz ładnie
wyglądać, a po bułki jakoś dojdziesz”.
Podążając zatopionym betonowym chodnikiem, który wydawał się roztrzaskiwać na tysiące drobinek przy kolejnych uderzeniach kropli o jego powierzchnię, każdy krok przy którym woda nie sięgała kostek był wyczynem na miarę Jezusa chodzącego po wodzie.
Wchodząc do domu kruszyna nie pominęła etapu zalania całego holu wodą ze zdjętych butów. Parasol przy składaniu zręcznie skropił drzewka bonsai stojące na parapecie, a przy okazji krople spływające po ścianie ułożyły się starannie w napis „najgorszy dzień wolny w Twoim życiu dopiero się rozpoczął”.
Podążając zatopionym betonowym chodnikiem, który wydawał się roztrzaskiwać na tysiące drobinek przy kolejnych uderzeniach kropli o jego powierzchnię, każdy krok przy którym woda nie sięgała kostek był wyczynem na miarę Jezusa chodzącego po wodzie.
Wchodząc do domu kruszyna nie pominęła etapu zalania całego holu wodą ze zdjętych butów. Parasol przy składaniu zręcznie skropił drzewka bonsai stojące na parapecie, a przy okazji krople spływające po ścianie ułożyły się starannie w napis „najgorszy dzień wolny w Twoim życiu dopiero się rozpoczął”.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz